W zatłoczonym pokoju nasze spojrzenia się spotkały,
Przelotne spotkanie, cenny zakład losu.
Dni zamieniały się w miesiące, marzenia splatały się,
Twój uśmiech, Twój głos na zawsze w mojej pamięci.
(Chór)
Mój chłopaku, twoja obecność jest zawsze blisko,
Twoja miłość mnie otacza, usuwając wszelki strach.
Przez wzloty i upadki idziesz obok,
Kotwica mojego świata, moja ukochana skóra.
(Zwrotka 2)
Widzisz prawdziwego mnie, wszystkie moje wady obnażone,
Ale obejmij mnie w pełni, bez osądzania i porównywania.
Wyrozumiałymi oczami słuchasz głęboko,
Do sekretów, którymi dzieliłem się zasypiając.
(Chór)
Mój chłopaku, twoja obecność jest zawsze blisko,
Twoja miłość mnie otacza, usuwając wszelki strach.
Przez wzloty i upadki idziesz obok,
Kotwica mojego świata, moja ukochana skóra.
(Most)
W szeptanych spowiedziach dzieliłem się każdym marzeniem,
Aspiracje wzniosłe i lęki, które często błyszczą.
Delikatną zachętą dajesz mi siłę, abym próbował,
Aby sięgnąć gwiazd, szybuj po bezkresnym niebie.
(Chór)
Mój chłopaku, twoja obecność jest zawsze blisko,
Twoja miłość mnie otacza, usuwając wszelki strach.
Przez wzloty i upadki idziesz obok,
Kotwica mojego świata, mój ukochany przewodnik.
(Zwrotka 3)
Czas szybko leci, pory roku przechodzą w rok,
Nasza miłość rozkwitła, stała się silniejsza i szczera.
W każdym małym geście jaśnieje Twoja troska,
To, co jest niewidoczne dla innych, naprawdę się dopasowuje.
(Chór)
Mój chłopaku, twoja obecność jest zawsze blisko,
Twoja miłość mnie otacza, usuwając wszelki strach.
Przez wzloty i upadki idziesz obok,
Kotwica mojego świata, mój ukochany przewodnik duszy.
(Zakończenie)
Razem wyruszamy przez kręty labirynt życia,
Ramię w ramię, w obliczu nowego nieba, nowych dni.
Mój chłopak, mój kompas, zawsze prawdziwy,
Zawsze będę pielęgnować naszą miłość, która tylko rosła.