Drogi Pamiętniku,
Piszę to z wzruszeniem, bo właśnie byłem świadkiem jednego z najwspanialszych spektakli, w jakich miałem przyjemność uczestniczyć. W ten piękny letni wieczór znalazłem się wśród tętniącego życiem tłumu, który zgromadził się w teatrze Globe, przyciągnięty obietnicą wystawienia słynnej komedii Williama Szekspira „Sen nocy letniej”.
Po wejściu do teatru plenerowego atmosfera była elektryzująca. W powietrzu unosił się zapach siana i trocin, mieszając się z radosnym śmiechem i pogawędką niecierpliwej publiczności. Oczekiwanie wzrosło, gdy muzycy zajęli swoje miejsca i zaczęli grać, przygotowując scenę dla czarującego świata wróżek, kochanków i nieszczęść.
W trakcie przedstawienia nie mogłem powstrzymać się od zahipnotyzowania czystym kunsztem słów Szekspira i umiejętnościami aktorów, którzy ożywili je. Demetriusz i Lizander, Helena i Hermia oraz zawsze psotny Puck tańczyli i wirowali w wirze miłości, pożądania i zamieszania, a każda chwila była bardziej urzekająca niż poprzednia.
Inscenizacja była genialna, prosta platforma zamieniła się w lasy i pałace, a sprytne wykorzystanie efektów specjalnych dodało spektaklowi dodatkowej magii. Scena z mechaniką była szczególnie hałaśliwa, gdy Bottom i jego koledzy aktorzy potykali się podczas gry z wielkim wdziękiem.
Gdy występ dobiegał końca, na całym świecie rozległy się brawa, co stanowiło świadectwo ogromnego sukcesu tego urzekającego przedstawienia. Opuszczając teatr, poczułem się pełen zachwytu i ponownego docenienia mocy teatru, który przenosi nas do innych światów i rozpala naszą wyobraźnię.
Naprawdę, ta noc w The Globe była przeżyciem, które pozostanie w mojej pamięci na całe życie.
Do następnej przygody,
Z poważaniem,
Miłośnik teatru epoki elżbietańskiej