Mieszkańcy miasta byli zaintrygowani i natychmiast zaczęli zadawać sobie nawzajem pytania. Teorie rozprzestrzeniają się lotem błyskawicy. Niektórzy wierzyli, że grupa psotnych dzieciaków zrobiła sobie żart, inni podejrzewali złodzieja z branży ogrodniczej. W sprawę zaangażował się lokalny detektyw, cieszący się reputacją specjalisty od rozwiązywania zagadek.
W miarę rozwoju śledztwa na jaw wychodziły zagadkowe szczegóły. W szklarni nie stwierdzono żadnych śladów włamania ani zakłóceń. Co więcej, orchidea została delikatnie wyjęta z doniczki, nie pozostawiając śladów walki. Tajemnica pogłębiła się, gdy odkryto ślad cząstek pyłku prowadzący na skraj pobliskiego lasu.
Ciekawość miasta wzrosła jeszcze bardziej, gdy detektyw przeczesywał las w poszukiwaniu jakichkolwiek wskazówek. Każdy mieszkaniec stał się detektywem-amatorem, dyskutującym o sprawie w kawiarniach, na rynku, a nawet podczas wieczornych spacerów. Niektórzy ludzie zaczęli się nawzajem podejrzewać, co doprowadziło do napiętej atmosfery w zwykle spokojnym miasteczku.
Mijały tygodnie, a orchidei nadal nie było. Pomimo dokładnych przeszukań i przesłuchań nie natrafiono na żaden trop. Fascynacja mieszkańców nierozwiązaną sprawą nie ustała. Dyskutowali o prawdopodobieństwie zjawisk paranormalnych lub możliwości, że tajemniczy wielbiciel wziął orchideę na znak miłości.
Kiedy nadzieja zaczęła słabnąć, nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Znany znawca storczyków odwiedzający pobliską konferencję postanowił wybrać się na spacer po lesie, dokąd prowadził szlak pyłkowy. Wędrując głębiej, natknął się na odosobnioną polanę. Pośrodku stała pojedyncza, tętniąca życiem orchidea – brakujący kwiat!
Odkrycie wywołało zamieszanie w mieście. Zagadka została w końcu rozwiązana, chociaż pytania pozostały. Ludzie zastanawiali się, dlaczego orchidea została tam umieszczona i kto jest za nią tajemniczą osobą. Pomimo nowo zdobytej wiedzy zbiorowa fascynacja tajemnicą miasta nie ustąpiła, stając się ujmującą opowieścią przekazywaną z biegiem lat.